Czwartkowy przegląd tygodnia w skrócie

Posted in Dzień dobry tagi , , , , , on 10/01/2009 by madeinhead

1. Poniedziałek

pani z Europress’u napisała wiadomość: “Kandydatura przyjęta. Zapraszamy w piątek 9 stycznia na godzinę 9-tą”| napisałam pracę “Burza mózgów i jej odmiany” | wylałam herbatę na laptopa. nie działa | skończyłam opowiadania Trumana Capote’a “Miriam” – muszę przyznać, że wypas

2. Wtorek

szlifuję “Burzę mózgów”  | sama mam burzę w mózgu | rzucam kurwami na aparaty telefoniczne i laptopa (nadal nie działa, choć spędził noc pod kaloryferem)

3. Środa

piszę pracę o Benchmarkingu | piszę ją od rana | kupiliśmy klawiaturę PS2 w kerfurze | wypiłam kawę z I-Coffee po której… | …nie mogę zasnąć

4. Czwartek

po ponad 3 latach pobytu w stolicy zapisałam się do biblioteki publicznej, co kosztowało M. 30 zł zaś mnie 20 zł | wypożyczyłam 2 sztuki S. Waters – “Niebanalna więź” i “Muskając aksamit” | udało i się zamalować odrosty, ale nie udało się zreanimować kompa | czekam na CSI – czwartkowy wieczór w AXN | nie przebrnę przez “Mechaniczną pomarańczę, nie ma szans | jutro 9 stycznia. 9 rano – mam jeszcze czas

5. Piątek

chyba polubię nową pracę | nie polubię dojazdów do nowej pracy | M. ugotował rosół | ja śpię | i dalej śpię

Powrót szczura

Posted in Dobry wieczór on 10/01/2009 by madeinhead

Dawniej, kiedy usiłowałam coś napisać, wyłaziłam niemal z siebie i stawałam obok. Siliłam się na wyżyny, siliłam się na oryginalność odnosząc odwrotny skutek. Powstawały w ten sposób potwory, co jeden to lepszy, pełne zwrotów niezrozumiałych dla czytelnika, a najgorsze, że niezrozumiałe dla mnie. Górnolotne, kiczowate i pstre perełki.
Czas, który minął od tamtego momentu przyniósł pewne uproszczenie i nauczył, że w każdym calu trzeba zachować siebie, a zwlaszcza zachować siebie tworząc.
Tym optymistycznym akcentem pragnę zapowiedzieć, że wracam do pisania – dojrzalsza literacko, ale głupsza emocjonalnie. A jedno i drugie dla pisania jest dobre.
Jeśli jeszcze uda mi się zapanować nad mętlikiem w głowie, który powstał jako następstwo mętliku w życiu, powstanie coś z krwi i kości mojego – bez zbędnych tworów i kretyńskich porównań.
A potrzeba mi tylko planu, następnie spokoju, a kolejno natchnienia. Gdy osiągnę dwa pierwsze, ostatnie, trzecie, zjawi się samo.

Czytam poleconą Sarah Waters. Jakże przemiła, wiktoriańska opowieść.
Dumą napawa mnie piątka z marketingu.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.